Cztery aplikacje mniej
Zegarek, waga, ciśnieniomierz i telefon wpadają do jednego pulpitu. Jedna historia zamiast czterech, które nigdy się nie zgadzały.
Trening, dieta, serce, nawyki, samopoczucie i badania — jedna historia zamiast siedmiu aplikacji. Dane wpadają z Twojego zegarka, wagi i ciśnieniomierza, a trener AI układa z nich plan tygodnia i konkretne danie na obiad — i odsyła gotowy trening z powrotem na zegarek. Bez zgadywania i bez przepisywania liczb ręcznie.
Trening, dieta, serce, nawyki, samopoczucie i badania — jedna historia, jeden pulpit i jeden trener, który widzi to wszystko naraz. Nie siedem aplikacji, z których każda zna jedną trzecią prawdy. Połowa z tego — dieta, nawyki, dzienniki i badania — działa na samym telefonie, bez żadnego urządzenia.
Zegarek, waga, ciśnieniomierz i telefon wpadają do jednego pulpitu. Jedna historia zamiast czterech, które nigdy się nie zgadzały.
Zna Twój sen, HRV i wczorajszy trening, zanim zadasz pytanie. Odpowiada liczbami z Twojego konta, nie ogólnikami z internetu.
Gorsza regeneracja skraca dzisiejszy trening, lepsza forma go dokłada. Gotowy zestaw leci na zegarek jednym przyciskiem.
Kalorie i białko biorą się z tego, ile naprawdę spalasz — z zegarka i z wagi — a nie z tabelki policzonej dla kogoś innego.
Kod z pudełka, zdjęcie talerza, wyszukiwarka albo jedno zdanie własnymi słowami. Cztery drogi, ten sam wpis w dzienniku.
Przesuwana linijka zamiast pola tekstowego, a wykres pokazuje kierunek — nie wahanie po słonym obiedzie.
Ciśnienie z progiem domowym 135/85, tętno spoczynkowe dzień po dniu i zapisy EKG z ciśnieniomierza — na jednej osi czasu.
Dzień po dniu, seria, rekord i najbliższy próg. Bez kazań i bez punktów — same liczby, które sam widzisz.
Samopoczucie i życie intymne to dane szczególne. Nie trafiają do żadnego modelu AI — pilnuje tego test w kodzie, nie obietnica na stronie.
Z Twojego wyniku — dwunastu dni z rzędu, rekordu na dziesiątce, przespanej ósemki — aplikacja składa gotową grafikę w kilku stylach i wypuszcza ją jednym przyciskiem na Instagram, do znajomych albo do galerii. Waga jest domyślnie wyłączona: to dana wrażliwa, więc trafia na obrazek tylko wtedy, gdy sam przesuniesz przełącznik.
Wgrywasz PDF z laboratorium, aplikacja czyta parametry i zapamiętuje je na stałe: widzisz trend przez lata, podświetlone odchylenia od normy i jedno kliknięcie eksportu do Apple Zdrowie. Morfologia sprzed trzech lat leży obok wczorajszej.
Sen, tętno, ciśnienie, obciążenie treningowe, realizacja diety, seria nawyku, wynik badania — każda liczba dostaje ten sam trzystopniowy sygnał. Nie musisz pamiętać, gdzie leży norma dla której metryki: widzisz ją kolorem, zanim przeczytasz cyfrę. Kolor nigdy nie stoi sam — obok jest ikona i słowo, żeby sygnał działał też przy daltonizmie i w ostrym słońcu.
Większość „asystentów zdrowia” odpowiada tak samo każdemu, bo nic o nikim nie wie. Ten zaczyna rozmowę z kontekstem: Twoje cele, forma z ostatnich tygodni, sen z dzisiejszej nocy, co jadłeś przez siedem dni, ulubione dyscypliny z ostatnich sześciu tygodni i prognoza na dziś. Dlatego zamiast „zjedz coś z białkiem” dostajesz danie, przepis i godzinę.
Co na obiad i co dziś trenować?
Zostało Ci 820 kcal i 48 g białka do celu. Lubisz kurczaka i ryż — proponuję to, co już u Ciebie działało.
Pada, a Ty i tak wolisz siłownię w środy. Zostawiam trening w domu jako plan B:
Osobna pamięć długoterminowa trzyma to, co się powtarza: pory posiłków, ulubione produkty, rytm tygodnia. Fakt raz zapamiętany wraca w każdej rozmowie — nie musisz się przedstawiać co poniedziałek.
Ulubione aktywności liczy z ostatnich sześciu tygodni Twoich treningów. Co kilka propozycji świadomie wychodzi poza schemat, żeby plan się nie zabetonował.
Prognoza na dziś wchodzi do rozmowy i do układania tygodnia: deszcz i wiatr przesuwają bieganie, upał skraca interwały. Gdy pogoda nie odpowie, trener po prostu o niej milczy — nigdy nie każe Ci czekać.
Model ma zakaz pisania adresów z pamięci. Każdy przepis i każdy film pochodzi z wyszukiwarki, a jadłospis z niezweryfikowanym linkiem jest odrzucany — to reguła w kodzie, nie prośba w promptcie.
Garmin, Withings, Zepp Life albo Apple Health. Historia wjeżdża od razu — nie zaczynasz od pustego ekranu.
Przez pierwsze dwa tygodnie zbiera bazę: Twoje tętno spoczynkowe, Twój sen, Twoje tempo. Progi są Twoje, nie z tabeli.
Trening strukturalny jednym przyciskiem. Po wykonaniu wraca do FITyou.PRO i tydzień koryguje się sam.
Nie musisz zmieniać sprzętu. Jeśli Twojego urządzenia jeszcze nie ma, dane wpiszesz ręcznie jednym tapnięciem — a my dokładamy kolejne połączenia.
fot. Ketut Subiyanto · PexelsTreningi, tętno, sen, kroki i kalorie. W drugą stronę: gotowy trening leci na zegarek jednym przyciskiem.
Waga ze składem ciała, ciśnieniomierz, sen i zapisy EKG.
Waga Xiaomi Mi Smart Scale. Pomiar wpada, gdy telefon z aplikacją znajdzie się obok.
Wszystko, co zbiera Twój iPhone i Apple Watch — import do FITyou.PRO, łącznie z zapisem EKG z zegarka.
Nasza własna aplikacja na Androida czyta Health Connect, więc dane z zegarków Samsunga, Google i większości pozostałych producentów wpadają bez czekania na czyjąkolwiek zgodę.
Te osiem połączeń jest napisanych i przetestowanych — logowanie, webhooki i synchronizacja siedzą w kodzie. Brakuje jednej rzeczy, na którą nie mamy wpływu: akceptacji wniosku u producenta. Oura i Strava mają publiczne portale i idą szybko; Whoop, Suunto i Coros rozpatrują wnioski tygodniami. Włączamy je pojedynczo, w miarę jak przychodzą zgody — bez aktualizacji aplikacji po Twojej stronie.
Tu jesteśmy uczciwi co do etapu: Omron ma po naszej stronie gotowe parsery pomiarów, ale jego API dla partnerów wymaga podpisanej umowy — dopóki jej nie ma, nie ma czym się łączyć. Reszta czeka na swoją kolej.
Dieta pudełkowa to pięć posiłków dziennie, których nikt nie chce wpisywać ręcznie. Są na to dwie drogi — jedna szybsza, druga działająca zawsze.
fot. Ella Olsson · Pexels01Skanujesz kod z naklejki na pudełku.
02Aplikacja pobiera skład spod adresu z kodu.
03Posiłek ląduje w dzienniku z pełnym makro.
Działa z cateringami, które publikują skład posiłku pod adresem zapisanym w kodzie.
01Robisz zdjęcie etykiety na pudełku.
02Model odczytuje kalorie i makro, z poziomem pewności.
03Poprawiasz, jeśli trzeba, i zatwierdzasz.
Każde pudełko w Polsce musi mieć taką etykietę — wymaga tego rozporządzenie 1169/2011. Dlatego ta droga działa u każdego cateringu, nie tylko u tych z kodem.
Wpis trafia do dziennika z godziną posiłku. Bilans dnia i pierścienie makro przeliczają się od razu.
Ten sam cel kaloryczny wygląda inaczej u kogoś, kto zamawia pudełka, inaczej u kogoś z Termomixem, a inaczej u kogoś, kto po prostu gotuje. Trener pyta o to raz, zapamiętuje na koncie i przestaje proponować rzeczy, których i tak nie zrobisz.
Dni z cateringu nie wymagają rozpisywania posiłków — wpis robi kod z pudełka. Jadłospis planuje tylko to, co naprawdę przygotujesz sam.
Wyszukiwarka przepisów dobiera te, które da się zrobić na Twoim urządzeniu — z krokami pod nie, nie z przepisu na patelnię.
Zwykłe przepisy, składniki policzone na porcje i lista zakupów, która z nich wynika — bez przepisywania czegokolwiek ręcznie.
Zakupy nie są jedną długą listą. Aplikacja grupuje je w sekcje sieci, którą wybrałeś — „Kupisz w: Lidl” — i układa w kolejności, w jakiej mija się półki. Ulubiony sklep zapamiętuje się na koncie, więc pytanie pada raz.
Na telefonie wszystko jest w zasięgu kciuka: cztery ikony i zapis na środku paska. Na komputerze ten sam układ rozkłada się na szerokość, bez uproszczeń i bez „wersji lite”.
Kafelki układasz sam, palcem. Cel i gotowość na górze, szybkie akcje pod ręką, a przycisk zapisu siedzi na środku paska — trafiasz w niego kciukiem bez patrzenia.
Jeden pasek okresu steruje całą stroną. Sekcje idą od treningu, przez ciało i dietę, po osiągnięcia — a każda mówi, czy w tym okresie było lepiej, czy gorzej niż w poprzednim.
Rozmowa, w której trener zna Twoje liczby. Kiedy proponuje zmianę planu albo wysyłkę na zegarek, dostajesz kartę do zatwierdzenia — nic nie dzieje się bez Twojego kliknięcia.
Posiłek wpiszesz tak, jak akurat najszybciej: opisem, kodem kreskowym albo zdjęciem talerza. Woda to tapnięcie w naczynie, a pierścienie makro mówią, czego brakuje.
Synchronizacja, pomiary, trendy i historia zostają darmowe na zawsze. Płatne jest to, co z tych danych wnioskuje.
Twoje pomiary, historia i wykresy. Bez limitu czasu i bez karty.
Konfigurowalna siatka: gotowość dnia, cel z oceną postępu, mapa doby godzina po godzinie, szybkie akcje, moment dnia z grafiką do udostępnienia.
Dwadzieścia metryk, każda z przebiegiem doby i trendem: HRV, sen z hipnogramem, body battery, stres, SpO₂, VO₂max, skład ciała, ciśnienie.
Ocena okresu z jawnych reguł, bez AI. Obciążenie i strefy, PMC z ACWR, osiągnięcia, rekordy i cała historia.
Ciśnienie z progiem domowym, waga ze składem, serce, EKG „jak papier od lekarza”. Nie diagnozuje — kieruje do lekarza.
Sto osiemnaście zasad ze źródłem — WHO, EFSA, ESC, AASM — z siłą dowodu i uczciwym „czego jeszcze nie liczymy”.
Gaszenie nałogów jednym tapnięciem, siatka dwunastu tygodni, seria z jednym dniem łaski i nagrody na progach od trzech dni do roku.
Passkey odciskiem albo twarzą, kod logowania, Google, Apple i link na e-mail. Bez hasła do zapamiętania.
Instaluje się z przeglądarki, działa offline i przypomina powiadomieniem. Bez sklepu i bez czekania na akceptację.
Garmin z wysyłką treningów na zegarek, Withings z EKG, Zepp Life, Apple Health. Wszystkie odświeżają się razem.
Wszystko powyżej, plus to, co z tych danych wyciąga wnioski i działa za Ciebie.
Czat, który zna Twoje pomiary i działa za zgodą: przełoży trening, wyśle na zegarek, ustawi cel. Pamięta, co mu powiedziałeś — i oddziela to od tego, co wywnioskował.
Cel pisany po polsku, sprawdzony pod kątem realności. Periodyzacja, kalendarz, plan kontra wykonanie z zegarka.
Pięć sposobów wpisu: opis, produkt, kod kreskowy, zdjęcie, ręcznie. Trener pyta, jak gotujesz — pudełka, Termomix czy zwykła kuchnia — i pod to układa jadłospis. Adaptacyjne TDEE, spiżarnia, lista zakupów w układzie Twojego sklepu.
Co bierzesz, o której i ile zostało w opakowaniu. Przypomni o dawce, ostrzeże przed drugą witaminą D w zestawie i pokaże, co o preparacie mówi ulotka — z linkiem do źródła. Nie doradza dawek: dawka jest z etykiety albo od lekarza, aplikacja pilnuje, żebyś jej nie pominął.
PDF albo zdjęcie wyniku, ekstrakcja w kilkanaście sekund, edycja każdej komórki i zatwierdzenie przez Ciebie. Model czyta, człowiek zatwierdza, kod ocenia.
Bez „i wiele więcej”. To jest kompletny spis tego, co jest w aplikacji dzisiaj — a granica przebiega dokładnie tam, gdzie kończą się Twoje dane, a zaczyna wnioskowanie.
Twoje pomiary, Twoja historia, Twoje wykresy. Bez limitu czasu i bez karty.
Szesnaście kafelków, które sam ustawiasz w kolejności — na telefonie palcem, na komputerze przeciągnięciem.
Dwadzieścia metryk, każda z przebiegiem doby i trendem dzień po dniu — nie tylko dobową średnią.
Jeden pasek okresu steruje całą stroną: 7, 30, 90 dni, rok albo własny zakres.
Wszystko powyżej, plus to, co z Twoich danych wyciąga wnioski i działa za Ciebie.
Pięć sposobów wpisania posiłku — wybierasz ten, który akurat jest najszybszy.
Większość aplikacji kończy się na wykresie. FITyou.PRO odsyła wniosek z powrotem na nadgarstek i sprawdza, co z niego wyszło.
Z Twojej formy, snu i celu — nie z gotowego szablonu.
Strukturalny, ze strefami i interwałami. Jeden przycisk.
Tempo, tętno, odchylenie od założeń. Automatycznie.
Za ciężko? Plan siada. Za lekko? Podnosi.
I tak co tydzień, bez proszenia.
Nie chowamy tego w regulaminie: w polityce prywatności stoi imienna lista wszystkich firm, które mogą zobaczyć fragment Twoich danych — razem z krajem, w którym stoją ich serwery, i podstawą prawną transferu.
Zmiana tej listy to powiadomienie do Ciebie, a nie cicha aktualizacja dokumentu.
Zobacz listę dostawców„Szyfrujemy dane” zwykle znaczy tylko tyle, że połączenie idzie po HTTPS, a dysk serwera ma włączone szyfrowanie — to nie chroni przed jedynym scenariuszem, który zdarza się naprawdę: ktoś wynosi zrzut bazy albo kopię zapasową. Dlatego wartości są zaszyfrowane pojedynczo, zanim trafią do wiersza, a kopia wychodzi z serwera już jako szyfrogram.
Tętno, ciśnienie, waga, wyniki badań, zapisy EKG, wpisy intymne, rozmowy z trenerem i surowe pakiety z zegarka są szyfrowane kolumna po kolumnie (Fernet: AES-128-CBC z HMAC-SHA256). W bazie leży szyfrogram, nie liczba.
66 kolumn · 9 tabelCodzienny zrzut jest szyfrowany na naszym serwerze, zanim ruszy do chmury. Dostawca miejsca na kopie dostaje wyłącznie szyfrogram i nie widzi ani jednego pomiaru — klucz nigdy nie opuszcza maszyny.
klucz zostaje na serwerzeInny klucz chroni dane w bazie i tokeny do Twoich urządzeń, inny — kopie zapasowe. Zdobycie jednego nie otwiera drugiego. Rotacja idzie bez przestoju: zapis nowym kluczem, odczyt starym i nowym naraz.
rotacja bez przerwy w działaniuCzego to nie znaczy. Nie jest to szyfrowanie end-to-end: żeby policzyć gotowość, ułożyć plan i odpowiedzieć na Twoje pytanie, serwer musi te wartości odczytać. Piszemy to wprost, bo „szyfrowane end-to-end” na stronie usługi, która analizuje dane, byłoby nieprawdą. To, przed czym chroni ta warstwa, nazwaliśmy wyżej: skradziony zrzut bazy i skradziona kopia zapasowa.
Granica jest jedna i prosta: Twoje dane i ich przegląd są darmowe na zawsze, bez limitu czasu i bez karty na start. Płacisz dopiero za to, żeby ktoś z tych danych wyciągał wnioski i układał plan za Ciebie.
Premium rusza wkrótce — zakładasz darmowe konto i dajemy znać, gdy będzie można je włączyć. Potem płatność przez Stripe i anulowanie jednym kliknięciem w ustawieniach.
Tak. Duża część aplikacji nie potrzebuje żadnego urządzenia, bo pracuje na tym, co sam wpisujesz: dieta — planowanie, dziennik posiłków i pilnowanie celu dzień po dniu; dziennik samopoczucia i życia seksualnego; zrywanie ze złymi nawykami z serią, rekordem i najbliższym progiem; ewidencja badań z trendem parametrów przez lata. To wszystko działa na samym telefonie. Uwaga na jedno rozróżnienie: bez urządzenia to nie to samo co za darmo — dzienniki i nawyki są w planie darmowym, a Dieta i Badania w Premium.
Urządzenia dokładają pomiary, których ręcznie się nie zbierze. Withings da wagę, skład ciała, ciśnienie, sen i EKG; Zepp Life samą wagę; Apple Health przepuści to, co zbiera Twój telefon. Trening bez zegarka zapiszesz ręcznie — kalorie policzymy z masy ciała i tabeli MET, i powiemy wprost, że to szacunek, a nie odczyt z czujnika.
Garmin świetnie mierzy i pokazuje. FITyou.PRO z tego wnioskuje i odsyła plan z powrotem na zegarek — a przy okazji zbiera w jednym miejscu wagę z Withings, dietę i wyniki badań, których Garmin nie widzi. Nasze wykresy nie zastąpią Connect; nasza pętla nie ma tam odpowiednika.
Nic nie znika. Pomiary, historia i wykresy zostają dostępne w darmowym planie, bo to Twoje dane. Wyłączają się funkcje, które z nich wnioskują: trener, plan, dieta, badania. Wracasz — wracają.
Ty, i te firmy, które wymieniamy imiennie w polityce prywatności — razem z krajem ich serwerów. Zgoda na przetwarzanie przez AI jest osobna i możesz ją wycofać jednym przełącznikiem; wtedy trener przestaje działać, a dane zostają. Nastrój i wpisy intymne nie trafiają do modelu nigdy.
Nie i nie będzie próbował. Pokażemy odczyt, próg z wytycznej i źródło, na którym się opieramy — a przy wartościach granicznych powiemy wprost, żeby iść do lekarza. To narzędzie treningowe, nie wyrób medyczny.
Tak — to część Premium. Jedno konto płaci, każdy domownik ma własne dane, własne urządzenia i własnego trenera. Podgląd cudzych danych wymaga zgody właściciela konta i nie obejmuje wpisów prywatnych.

Historia wjedzie od razu, a gotowość policzy się po pierwszej nocy. Karta niepotrzebna.
Załóż darmowe konto